Złoto i brąz! Gratulacje!

Ależ emo­cje! Co za dzień! Ten te­mat to już zu­peł­nie „od­jazd” od kom­pu­te­rów — gra­tu­lu­jemy (wszy­scy jak są­dzę) na­szym re­pre­zen­tant­kom me­dali: złota i brązu. Nie wiem czy w su­mie bar­dziej nie cie­szą się pan­cze­nistki, przed igrzy­skami w za­sa­dzie nikt nie śnił o me­dalu, a tu taka nie­spo­dzianka. Na­prawdę bar­dzo fajny dzień. Od razu czło­wie­kowi ra­do­śniej jak nasi wygrywają:)

Off topic — synchronizacja Samsunga Omnia? Z czymkolwiek i za darmo?

Po­zwolę so­bie na dy­gre­sję od głów­nego nurtu te­ma­tycz­nego bloga. Być może ktoś z was miał po­dobny pro­blem — prze­cież wiem, że mimo sym­pa­tii dla Ap­ple uży­wamy wszy­scy róż­no­rod­nego sprzętu, rów­nież z „wro­giej” stajni.

Usi­łu­jemy (ja i moja druga po­łowa) prze­nieść kon­takty z te­le­fonu K750i Sony na Sam­sunga Omnia (pra­wie 500 ad­re­sów). Usi­łu­jemy to mało po­wie­dziane. Wła­ści­wie od dwóch dni mę­czymy te­mat sta­ra­jąc się wy­pra­co­wać naj­mniej bo­le­sną pro­ce­durę po­stę­po­wa­nia. Jak do­tąd mamy kilka czę­ścio­wych suk­ce­sów, wiele spek­ta­ku­lar­nych klap i co­raz mniej po­my­słów na re­ali­za­cję za­da­nia. Na szczę­ście hu­mory do­pi­sują — naj­bar­dziej roz­ba­wia nas po­ja­wia­jący się co chwila na Sony ko­mu­ni­kat z prośbą o umoż­li­wie­nie kom­pu­te­rowi (z Vi­stą) łącze­nia się z In­ter­ne­tem przez ko­mórkę. Od­po­wiedź od­mowna Vi­sty nie satysfakcjonuje :)

Pierw­sza myśl była oczy­wi­sta — wy­ślę wszystko hur­tem z Sony po­przez Blu­eto­oth i od­biorę na Sam­sungu. O na­iw­no­ści! Z ra­cji braku szcze­gól­nie roz­bu­do­wa­nego kon­taktu z ko­mór­kami nie wie­dzia­łem jak głupi to był po­mysł. Sony wy­syła, Omnia niby od­biera ale uznaje że wy­stą­pił błąd i przy 90% prze­rywa za­bawę. Z tego co czy­ta­łem, użyt­kow­nicy ko­mó­rek wie­dzą że stan­dardy so­bie, a życie sobie.

Ko­lejne po­dej­ście to po­zy­tywny ak­cent — Sony K750i pod­pięty przez USB zo­stał roz­po­znany przez iSync na Snow Le­opar­dzie (po BT już nie!). Dzięki temu wszyst­kie ad­resy tra­fiły do sys­te­mo­wej książki ad­re­so­wej na maku. Pró­bo­wa­łem wcze­śniej zro­bić to samo przy po­mocy de­dy­ko­wa­nego opro­gra­mo­wa­nia Sony pod Vi­stę, ale ono wcale nie miało ochoty dzia­łać pod tym systemem.

Tym spo­so­bem mam ko­pię za­pa­sową da­nych więc je­stem spo­koj­niej­szy i mogę da­lej umar­twiać się bez obaw. Udało mi się — po dwóch po­dej­ściach za­koń­czo­nych „zwiechą” — wgrać opro­gra­mo­wa­nie do syn­chro­ni­zo­wa­nia urzą­dzeń z Win­dows Mo­bile z Vi­stą (czy po­dob­nymi). Pierw­sze re­zul­taty były obie­cu­jące: wpi­sa­nie kilku ad­re­sów do książki Outlo­oka i wy­wo­ła­nie syn­chro­ni­za­cji za­koń­czyło się po­wo­dze­niem. Wy­star­czy za­im­por­to­wać w Outlo­oku wy­ge­ne­ro­wane wcze­śniej dane i gotowe.

Po raz ko­lejny wy­ka­za­łem się wy­jąt­kową na­iw­no­ścią. Outlook nie im­por­tuje pli­ków z wi­zy­tów­kami gdy za­wie­rają one wię­cej niż jedną osobę (re­kord da­nych). Prze­cią­ga­nie pli­ków .vcf na okno Outlo­oka po­zwala na otwar­cie ad­re­sów, nie zo­stają au­to­ma­tem za­im­por­to­wane (!). Je­dy­nym spo­so­bem jest wy­ko­na­nie za­da­nia ręcz­nie, po­je­dyn­czo! Kto ma na to czas? Bill Gates?

Za­mie­ni­łem — wy­ko­rzy­stu­jąc do tego Excel’a — plik z wi­zy­tów­kami na wer­sję CSV (plik roz­dzie­lany prze­cin­kami). Ten for­mat oka­zał się od­po­wiedni dla Outlo­oka. Ucie­szony pod­pią­łem te­le­fon ale nie­za­wodny Mi­cro­soft wpadł na dia­bel­ski po­mysł: książka ad­re­sowa po­wstała po­przez im­port z CSV nie chce się syn­chro­ni­zo­wać. Błąd i już. Pró­bo­wa­li­śmy kilka razy — ręcz­nie do­dane ad­resy w po­rządku, im­por­to­wane mowy nie ma.

W ak­cie de­spe­ra­cji wy­eks­por­to­wa­łem, przy po­mocy maka i Au­to­ma­tora, od­rębne wi­zy­tówki dla wszyst­kich osób. Je­dyne co działa w tej chwili i daje na­dzieję na przy­szłość, to za­zna­cze­nie ca­łego ka­ta­logu z wi­zy­tów­kami i prze­sła­nie ich ra­zem po­przez Blu­eto­oth z maka na Sam­sunga. Nie­stety sys­tem WM6 wy­maga każ­do­ra­zo­wej ak­cep­ta­cji wi­zy­tówki — czyli 500 klik­nięć, o ile nic się nie wy­wali po dro­dze. Na maku to i tak mamy le­piej, pod Vi­stą prze­sy­ła­nie przez BT ze­zwala na wy­bra­nie jed­nego pliku i ani bajta więcej!

Przy­znaję, wy­czer­pały mi się po­my­sły na szyb­kie i łatwe (i dar­mowe!) za­koń­cze­nie za­da­nia. W Sieci znaj­duję dość za­mo­tane re­cep­tury, nie­które spraw­dzi­łem ale nie ma po­zy­tyw­nych re­zul­ta­tów. Wi­dzia­łem płatne opro­gra­mo­wa­nie — szkoda mi pie­nię­dzy. Może ktoś z was prze­ra­biał po­dobną ścieżkę i wie już jak szybko prze­nieść kon­takty z kom­pu­tera (lub in­nego te­le­fonu) do Sam­sunga Omnia lub — sze­rzej — do książki ad­re­so­wej sys­temu Win­dows Mo­bile 6?

Nie pró­bo­wa­łem jesz­cze po­ko­nać te­matu przy wy­ko­rzy­sta­niu Win­dows 7 lub XP — być może głów­nym wi­no­wajcą za­mie­sza­nia jest Vista?

Palm Pre — dobrze jest czy źle?

Od kilku dni po Sieci krąży ra­port mó­wiący o wy­ni­kach sprze­daży naj­now­szych pro­duk­tów Palma mniej­szych od ocze­ki­wań. Na­tu­ral­nie do pracy wzięli się róż­nego ro­dzaju (i ja­ko­ści) ko­men­ta­to­rzy tech­no­lo­giczni i biz­ne­sowi. Każdy z nich ana­li­zuje sy­tu­ację i stara się wy­cią­gnąć swoje wnio­ski. Nie chcę uda­wać, że mam na ten te­mat szcze­gól­nie wy­bitne swoje zda­nie, są­dzę że za wcze­śnie jed­nak na za­my­ka­nie Pre w trum­nie. Je­śli chce­cie prze­czy­tać coś wię­cej na ten te­mat, ewen­tu­al­nie roz­po­cząć dys­ku­sję, rzuć­cie okiem na wpis na stro­nie po­świę­co­nej mię­dzy in­nymi Pre.

DoF w fajnej oprawie na iPodzie

Tra­fi­łem na pro­mo­cję pro­gramu, który ja­kiś czas temu wy­grze­ba­łem. Wtedy nie chcia­łem wy­da­wać pie­nię­dzy, dzi­siaj jest za darmo. Xpo­sure to pro­gram dla świa­do­mych fo­to­gra­fów. Za­wiera przede wszyst­kim kal­ku­la­tor do ob­li­cza­nia głębi ostro­ści, ale także mały zbiór pre­de­fi­nio­wa­nych sy­tu­acji zdję­cio­wych wraz z pod­po­wie­dziami pa­ra­me­trów ekspozycji.

Po­nie­waż pro­gram tra­fił w nie­po­wo­łane ręce, w opi­niach użyt­kow­ni­ków po­ja­wiła się in­for­ma­cja o za­blo­ko­wa­niu ISO na war­to­ści 100. Jest to bzdura, tak to jest jak nie­któ­rzy prze­ce­nią wła­sną zna­jo­mość te­matu. Fak­tycz­nie, w oknie do­myśl­nie za­blo­ko­wano ISO. Po klik­nię­ciu i za­blo­ko­wa­niu jed­nej z po­zo­sta­łych zmien­nych, war­tość ISO można do­sto­so­wać do wła­snych potrzeb.

Po­sia­da­cze iPhone’a będą mieli do dys­po­zy­cji kilka do­dat­ko­wych funk­cji, nie­do­stęp­nych na iPo­dzie — brak kamerki.

Aktualizacja obsługi RAW

Po­sia­da­cze ka­mer z li­sty po­ni­żej będą mo­gli cie­szyć się od dzi­siaj ob­sługą zdjęć z tych apa­ra­tów w pro­gra­mach iPhoto’09 oraz Aper­ture 3. Na stro­nach z ak­tu­ali­za­cjami po­ja­wiła się paczka z de­fi­ni­cjami pli­ków RAW:

  • Has­sel­blad H3DII-50
  • Le­ica M9
  • Le­ica X1
  • Olym­pus E-P1
  • Olym­pus E-P2
  • Pa­na­so­nic Lu­mix DMC-GF1
  • Pen­tax K-7
  • Pen­tax K-x
  • Sony Al­pha DSLR-A500
  • Sony Al­pha DSLR-A550
  • Sony Al­pha DSLR-A850.

Aperture 3.0.1

Długo cze­kać nie trzeba było — 30MB paczka ak­tu­ali­za­cji do Aper­ture. Z opisu wy­nika że po­pra­wiono kilka iry­tu­ją­cych lu­dzi ele­men­tów. Czy aby na pewno? Prze­ko­namy się pod­czas te­stów, czyli jak użyt­kow­nicy „z pro­ble­mami” zgło­szą swoje uwagi. Paczka ma ochotę — a przy­naj­mniej te­raz tak to wy­gląda — na in­sta­la­cję na peł­nej wer­sji Aper­ture, nie na trialu. Być może nowa wer­sja te­stowa ofe­ro­wana na stro­nach Ap­ple bę­dzie wkrótce pod­mie­niona na nową.

[ak­tu­ali­za­cja] Odro­bina kom­bi­no­wa­nia i wszystko ja­sne. Użyt­kow­nicy wer­sji te­sto­wej po­winni po­now­nie po­brać trial ze stron Ap­ple i roz­po­cząć in­sta­la­cję. W jej wy­niku do­sta­nie­cie Aper­ture 3.0.1 i da­lej bie­gnący licz­nik ze­gara okresu testowego.

Li­sta po­pra­wek  i ich za­kres robi wra­że­nie — do­tknięto bo­daj więk­szo­ści kło­po­tów o ja­kich słyszałem:

  • ak­tu­ali­zo­wa­nie bi­blio­tek ze star­szych wer­sji — to ogól­ni­kowe stwier­dze­nie może w so­bie kryć za­równo bar­dzo wiele zmian, jak i kilka dro­bia­zgów, na do­brą sprawę nie wiem jak to zweryfikować;
  • im­por­to­wa­nie bi­blio­tek z pro­gramu iPhoto;
  • im­por­to­wa­nie zdjęć bez­po­śred­nio z apa­ra­tów cyfrowych;
  • wy­ko­rzy­sta­nie pa­mięci pod­czas prze­twa­rza­nia zdjęć z dużą ilo­ścią na­nie­sio­nych retuszy;
  • pro­ces roz­po­zna­wa­nia twarzy;
  • do­da­wa­nie nie­roz­po­zna­nych twa­rzy za po­mocą de­dy­ko­wa­nego przycisku;
  • dru­ko­wa­nie stron za­wie­ra­ją­cych wiele zdjęć;
  • dru­ko­wa­nie zdjęć i „sty­kó­wek1″ z ram­kami i metadanymi;
  • edy­cja zdjęć przy po­mocy ze­wnętrz­nych programów;
  • wy­świe­tla­nie zdjęć ze zmia­nami na­nie­sio­nymi przy po­mocy na­rzę­dzi De­fi­ni­tion oraz Straighten;
  • przy­bli­ża­nie zdjęć w pod­glą­dzie (Vie­wer) i lu­pie (Lo­upe) za po­mocą klawiatury;
  • do­stęp do bi­blio­tek Aper­ture na dys­kach sieciowych;
  • wy­bie­ra­nie i prze­su­wa­nie szpi­lek na ma­pie (w Places);
  • do­da­wa­nie i edy­cja wła­snych miejsc w oknie Ma­nage My Places;
  • prze­łą­cza­nie mię­dzy zdję­ciami ba­zo­wymi pod­czas pracy w try­bie ob­sługi kom­bi­na­cji RAW+JPEG.

Moim zda­niem tak długa li­sta po­pra­wek świad­czy o do­brym przy­go­to­wa­niu ze­społu pro­gra­mi­stów do walki błę­dami. Czyli spo­dzie­wali się uchy­bień w tych miej­scach, po­trze­bo­wali je­dy­nie po­twier­dze­nia na moż­li­wie du­żej pró­bie te­sto­wej. Naj­ła­twiej ją uzy­skać ofe­ru­jąc pro­dukt użyt­kow­ni­kom koń­co­wym. Tu po­twier­dza się stara prawda o kró­li­kach do­świad­czal­nych, któ­rymi sta­jemy się za­wsze gdy le­cimy spraw­dzić jak dzia­łają nowości.

Jest wielce praw­do­po­dobne, że osoby które wy­trzy­mały do dnia dzi­siej­szego z ak­tu­ali­zo­wa­niem Aper­ture 2, nie będą miały na­wet szansy na na­tknię­cie się na pro­blemy na­gła­śniane przez fo­to­gra­fów w ciągu ostat­niego ty­go­dnia czy dwóch. Oby tak się stało, wszak nie każdy fo­to­graf ma ochotę być in­for­ma­ty­kiem i uże­rać się z ta­jem­ni­czymi kłopotami.

  1. w la­bach mówi się te­raz na to in­deks — se­ria ma­łych zdjęć umiesz­czo­nych na jed­nej kartce, uła­twia orien­ta­cję i zna­le­zie­nie wła­ści­wego uję­cia;

Aperture i format zewnętrznych dysków — ważne!

Je­stem w trak­cie udzie­la­nia po­mocy dwóm oso­bom, które zwró­ciły się do mnie z prośbą o pi­lo­to­wa­nie ich pro­cesu przej­ścia na Aper­ture 3 ze star­szej wer­sji pro­gramu. Gdy za­koń­czymy pracę, po­sta­ram się opi­sać w pro­stych sło­wach po­szcze­gólne etapy pro­ce­dury, tak aby każdy mógł sa­mo­dziel­nie do­ko­nać aktualizacji.

Są­dzę że pro­ces bę­dzie bez­bo­le­sny, z pew­no­ścią jed­nak po­trwa nieco dłu­żej niż za­kła­da­li­ście. Na plus swo­jego roz­wią­za­nia po­wiem tylko, że prze­pro­wa­dzi­łem w ten spo­sób w su­mie sześć osób na „drugą stronę rzeki”. Z tego co wiem w żad­nym przy­padku nie po­ja­wiły się efekty uboczne, nikt nie narzeka.

Nie­stety wiele osób zmie­nia pro­gram wgry­wa­jąc po pro­stu A3 na dysk i do­ko­nu­jąc na­tych­miast im­portu sta­rych bi­blio­tek. W efek­cie mogą po­ja­wić się — są­dząc po fo­rach i wy­po­wie­dziach, po­ja­wiają się — po­ważne problemy.

Za­nim opu­bli­kuję opis „swo­jego” spo­sobu, jedna uwaga: nie uży­waj­cie do prze­cho­wy­wa­nia zdjęć z Aper­ture 2 lub 3 dys­ków ze­wnętrz­nych sfor­ma­to­wa­nych jako FAT32! Jest to nie­za­le­cane, po­ja­wiły się do­nie­sie­nia o utra­cie zdjęć pod­czas pro­cesu ak­tu­ali­za­cji baz Aper­ture znaj­du­ją­cych się na dys­kach FAT32. Pro­gram teo­re­tycz­nie roz­po­czyna kon­wer­sję bazy, nie­stety koń­czy się ona ko­mu­ni­ka­tami o błę­dach. Wszyst­kie dyski ze­wnętrzne uży­wane do tego celu po­winny być w for­ma­cie Mac OS Exten­ded (do­myślny dla systemu)!

Nowe centrum danych Apple

Wia­do­mość nie­zbyt wy­so­kiej rangi, w sam raz na prze­ryw­nik w noc­nym po­sie­dze­niu nad her­batą ma­li­nową i ter­mo­me­trem. Pewni śmiał­ko­wie po­sta­no­wili rzu­cić wy­zwa­nie lo­sowi i wy­brali się na prze­lot wo­kół po­wsta­ją­cego wła­śnie cen­trum da­nych Ap­ple. Po­miesz­cze­nia ta­kie fa­chowcy okre­ślają piesz­czo­tli­wie mia­nem ser­we­rowni. Jest tam pełno ko­lo­ro­wych lam­pek, ka­bli i zim­nego po­wie­trza (do chło­dze­nia ty­sięcy dys­ków i pro­ce­so­rów). Z góry wła­ści­wie nie­wiele wi­dać poza roz­mia­rem in­we­sty­cji. Bez wąt­pie­nia tego ro­dzaju ob­razki prze­ma­wiają do wy­obraźni le­piej niż su­che cy­ferki z pre­zen­ta­cji. Jak my­śli­cie co znaj­dzie się na ser­we­rach tam zgro­ma­dzo­nych? Cały Ap­p­Store plus nad­cho­dząca księ­gar­nia Apple?

Po­dzi­wiać na­leży od­wagę pi­lota i pa­sa­żera z ka­merą — wo­kół obiektu mo­gły stać ba­te­rie iRa­kiet prze­zna­czone dla wścib­skich oczu;)

Dość jed­nak żar­tów, wbrew po­zo­rom sprawa jest po­ważna, bo do­ty­czy przy­szłych pla­nów firmy. Bu­do­wany obiekt ma po­wierzch­nię pra­wie 46500 me­trów kwa­dra­to­wych (500000 stóp kwa­dra­to­wych we­dług róż­nych źró­deł). Taka skala jest wy­jąt­kowa, na­wet jak na USA. Inne cen­tra da­nych za­my­kają się na po­nad po­łowę mniej­szej po­wierzchni. Przy­kła­dowo „ser­we­row­nia” Ap­ple w Ka­li­for­nii ma 1/5 tej po­wierzchni. We­dług spe­cja­li­stów bę­dzie to je­den z nie­wielu ta­kich kom­plek­sów na świe­cie. Więk­szą bu­dowlę ma na dziś chyba tylko Mi­cro­soft: 700000 stóp kwadratowych.

Za bar­dziej mia­ro­dajny pa­ra­metr oceny wiel­ko­ści cen­trum da­nych przy­jęło się ilość za­rzą­dza­nych w nim ser­we­rów. Nie­stety z uzy­ska­niem tych in­for­ma­cji nie za­wsze jest łatwo — cza­sem firmy po­dają je w swo­ich ma­te­ria­łach, cza­sem trzeba sza­co­wać. Gdy tylko znajdę coś na ten te­mat w kon­tek­ście Ap­ple, od razu dam znać. W ra­mach cie­ka­wostki kilka liczb i nazw firm, które w ja­kiś spo­sób po­win­ni­ście ko­ja­rzyć (cho­dzi oczy­wi­ście o ogólną liczbę ser­we­rów, mogą być umiesz­czone w kilku miejscach):

  • Wi­ki­pe­dia — około 300 serwerów;
  • CERN — około 8000 ma­szyn, jak wieść gminna nie­sie, mie­wają no­winki tech­niczne za­nim po­ja­wią się one ofi­cjal­nie na rynku;
  • Aka­mai (firma z któ­rej ser­we­rów wszy­scy ko­rzy­stamy — świad­czą usługi m.in. Ap­ple i Microsoftowi) — 48000 serwerów;
  • Fa­ce­book — 30000 serwerów;
  • In­tel — 100000 serwerów;
  • Go­ogle — nie ujaw­nia da­nych, sza­cuje się że mieli w ze­szłym roku 500000 – 600000 serwerów;
  • Na­sza Klasa — firma ko­rzy­sta (po­dob­nie jak np. Al­le­gro) z usług Bey​ond​.pl, a oni po­dają że NK wy­ko­rzy­stuje 2848 rdzeni pro­ce­so­rów, można to so­bie po­dzie­lić na różne kon­fi­gu­ra­cje (1-, 2-, 4-rdzeniowe…);
  • Onet​.pl — firma uru­cho­miła we wrze­śniu ubie­głego roku wła­sną ser­we­row­nię na 3500 me­trach; może  po­mie­ścić 5000 serwerów;
  • Home​.pl — czyli mię­dzy in­nymi miej­sce prze­cho­wy­wa­nia tego bloga, to 500 plat­form ser­we­ro­wych (jak ro­zu­mieć to określenie?);

Siłą rze­czy na­tych­miast po­ja­wiają się spe­ku­la­cje po co taki ko­los Job­sowi i resz­cie? Prym wiodą te­maty zwią­zane z tzw. cloud com­pu­ting. Są to usługi typu Mo­bile Me: nasz kom­pu­ter służy wła­ści­wie jako kon­sola, wszel­kie ope­ra­cje na da­nych od­by­wają się „gdzieś w chmu­rach”. Czyli pod da­chem jed­nego z ta­kich centrów.

Je­dyne co wia­domo na pewno, to po­wody dla któ­rych nowe cen­trum po­wstaje tak da­leko od Co­uper­tino: w Ka­li­for­nii jest sporo droż­sza ener­gia elek­tryczna. Po pro­stu ra­chunki za prąd będą znacz­nie niższe.

Wy­cieczka po cen­trum da­nych Google.

Łodzianom przypominam o spotkaniu z EIZO

[Ak­tu­ali­za­cja] Błędny wpis w ka­len­da­rzu pu­bli­ka­cji spo­wo­do­wał po­ja­wie­nie się tej in­for­ma­cji po fak­cie:(
Prze­pra­szam, po­sta­ram się bar­dziej uwa­żać w przy­szło­ści.
[/Aktualizacja]

Miesz­kań­com mo­jego mia­sta oraz oso­bom które będą ju­tro w oko­li­cach Ma­nu­fak­tury, przy­po­mi­nam o ak­cji „Eizo Expert Day”. W iSpo­cie na te­re­nie Ma­nu­fak­tury od­bę­dzie się se­mi­na­rium na te­mat pro­duk­tów tej firmy:

Pod­czas se­mi­na­rium za­pre­zen­to­wane zo­staną naj­now­sze mo­dele z oferty pro­du­centa: Fle­xScan S2243W, Fle­xScan EV2333W oraz mo­ni­tor do pro­fe­sjo­nal­nych za­sto­so­wań gra­ficz­nych CG222. Przed­sta­wi­ciel firmy EIZO omówi za­gad­nie­nia do­ty­czące kon­struk­cji mo­ni­to­rów oraz ob­ra­zo­wa­nia. Wy­ja­śni rów­nież, dla­czego roz­wią­za­nia tego pro­du­centa są tak wy­jąt­kowe i nie­po­wta­rzalne, a marka EIZO jed­no­znacz­nie ko­ja­rzona jest z naj­wyż­szą ja­ko­ścią i precyzją.

Pre­zen­ta­cje od­będą się w na­stę­pu­ją­cych go­dzi­nach: 10:30, 12:30, 14:30. W go­dzi­nach 16:00 – 17:00 za­pra­szamy na kon­sul­ta­cje indywidualne.

Oprócz czę­ści ty­powo teo­re­tycz­nej, po­sta­ramy się przed­sta­wić „na żywo” pro­ces ka­li­bra­cji mo­ni­to­rów i za­de­mon­stro­wać, jak od­po­wied­nie ka­li­bro­wa­nie wpływa na zgod­ność ob­razu pre­zen­to­wa­nego na ekra­nie mo­ni­tora z wydrukiem.

Po­ni­żej ra­mowy pro­gram prezentacji:

1. Firma Eizo Nano Cor­po­ra­tion
2. Bu­dowa mo­ni­tora LCD
3. Elek­tro­nika w mo­ni­to­rach Eizo
4. Prze­strze­nie od­wzo­ro­wa­nia ko­loru: RGB, CMYK, Ado­beRGB – zgod­ność z wy­dru­kiem
5. Ma­gia cyfr a rze­czy­wi­stość: czas re­ak­cji, kon­trast, ja­sność pa­nelu
6. Eizo – ja­kość ob­razu: warsz­taty, (ka­li­bra­cja, po­rów­na­nie ja­ko­ści ob­razu z in­nymi monitorami)

Bar­dzo chcia­łem wziąć udział w tym spo­tka­niu, nie­stety cho­roba ani my­śli od­pusz­czać — wto­rek spę­dzam w domu. Z du­żym praw­do­po­do­bień­stwem mogę na­pi­sać, że o wra­że­niach z pre­zen­ta­cji prze­czy­ta­cie u Mac­Ko­zera.

Zostałem wyróżniony tytułem MacUser’a tygodnia

Au­tor bloga Mac​Ko​zer​.pl zro­bił mi nie­spo­dziankę za­pra­sza­jąc do udziału w jego cy­klu Ma­cU­ser ty­go­dnia. Nie chcę wyjść na sa­mo­chwałę i nar­cyza, ale nie mam co cza­ro­wać — pro­po­zy­cja była mi­łym ak­cen­tem mi­nio­nego ty­go­dnia, za­tem dzię­kuję. Od wczo­raj wpis na te­mat mo­jej skrom­nej (ha ha ha!) osoby mo­że­cie prze­czy­tać tu­taj.

Copyright © 2004-2009 M@kowiec
czyli Paweł Dworniak o Apple i fotografii

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress

Przełącz na wersję mobilną strony